(Fot. materiały prasowe, zdjęcie ilustracyjne.)
Przed sądem rodzinnym i nieletnich w najbliższym czasie będzie tłumaczył się 11-latek. Chłopak na terenie szkoły ukradł pieniądze oraz słuchawki bezprzewodowe; straty to 800 zł. Został ujęty przez pracowników szkoły.
Oficer dyżurny iławskiej policji został w środę (11.01.2023.) poinformowany o kradzieży w jednej z lokalnych szkół podstawowych. Zgłaszający oświadczył, że zniknęły mu pieniądze oraz słuchawki bezprzewodowe.
Funkcjonariusze pojechali na miejsce. Ustalili, że sprawca, wykorzystując chwilową nieobecność pokrzywdzonego, z pomieszczenia socjalnego z saszetki zabrał słuchawki bezprzewodowe oraz z portfela pieniądze.
W trakcie dalszych czynności okazało się, że kradzieży dokonał 11-latek. Odzyskano skradzione rzeczy, które zostały przekazane pokrzywdzonemu.
Jednak policjanci po kilku godzinach ponownie musieli pojechać do tej samej szkoły. Wtedy to okazało się, że ten sam uczeń zabrał koleżance 200 zł, kiedy ta ćwiczyła na WF-ie. Policjanci ustalili, że 11-latek zdążył już wydać część tych pieniędzy. Chłopiec oddał resztę gotówki i przyznał się do kradzieży.
Funkcjonariusze przekazali ucznia mamie, po czym sporządzili dokumentację, która zostanie przesłana do sądu rodzinnego i nieletnich.
11-latek ze swojego zachowania w najbliższym czasie będzie musiał się wytłumaczyć przed sądem.
Zgodnie z Ustawą o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, art. 4. 1.
„Każdy, kto stwierdzi istnienie okoliczności świadczących o demoralizacji nieletniego, w szczególności dopuszczenie się czynu zabronionego, naruszanie zasad współżycia społecznego, uchylanie się od obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki, używanie alkoholu, środków odurzających, substancji psychotropowych, ich prekursorów, środków zastępczych lub nowych substancji psychoaktywnych, zwanych dalej „substancją psychoaktywną”, uprawianie nierządu, ma społeczny obowiązek odpowiednio przeciwdziałać temu, a przede wszystkim zawiadomić o tym rodziców lub opiekuna nieletniego, szkołę, sąd rodzinny, policję lub inny właściwy organ.”
KPP w Iławie/red. kontakt@infoilawa.pl.
22Komentarze
Portal infoilawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
Lepiej wyegzekwować żeby oddał publicznie i przeprosił ofiary
Czy to dziecko czegoś nauczy?
Nieletni sprawca i tak miał wiele szczęścia, że nie ma jeszcze 14 lat. Ponieważ zgodnie z projektem ustawy wniesionym przez wielkiego inkwizytora Ziobrę, zamienionym w Sejmie na ustawę przez tzw. zjednoczoną prawicę, podpisaną pośpiesznie przez tzw. prezydenta, to gdyby to zrobił mając już 14 lat, groziłoby bezwzględnemu bandycie nawet bezwzględne dożywocie. Tylko my w całej Europie możemy obecnie, dzięki tzw. dobrej zmianie, "cieszyć się" tak surowym, bezwzględnym, głupim i okrutnym prawem. Z wyjątkiem tylko Białorusi, gdzie jeszcze ciągle, w imieniu "prawa" strzela się ludziom barbarzyńsko w potylicę. Ale niedawno nasz tzw. premier, pan Morawiecki, wyraźnie stwierdził, że on też, choć być może nie osobiście, chętnie by tak robił. Coś wstrętnego... A więc niech młody złodziejaszek cieszy się ze swego głupiego szczęścia. Co nie znaczy, że nie powinien zostać za swój czyn ukarany. Ale adekwatnie do swego wieku. A nie do wyobrażeń panów Ziobry i Dudy o wychowawczej roli prawa.
misiu pysiu fredeczko? gdzie twoja aumunicja bo będziesz w tvn!!!!!!!
Ale wstyd o ile go ma.
W szkołach nagminnie zdarzają się kradzieże - dopóki uczeń okrada ucznia, nikt nie reaguje, nauczyciele odwracają wzrok lub mówią wprost "po co przynosisz pieniądze do szkoły". Jednak jak ginie coś pracownikowi szkoły, to robi się raban i wzywa się Policję. Nauczyciel może ucznia zwymyślać, upokorzyć przy kolegach i jest wszystko cacy - w przypadku zgłoszenia sprawy przez rodzica, robi się głupka z tego rodzica (czyli tzw. roszczeniowego rodzica). W odwrotnej sytuacji szkoła wie jak działaćTak jest w iławskich szkołach...
" W sumie z wypowiedzi zarówno Twojej jak i innych innych osób (chyba tylko rodziców)" - tak dla oświecenia, zajmuję się problemami młodzieży/dzieci z racji wykształcenia. Współpracuję również ze szkołami/nauczycielami/trenerami - również w sytuacjach gdzie są problemy z współpracą między uczniem a wykładowcą. Znam zagadnienie niestety "od wewnątrz" i nie potrafię zliczyć ile razy padło "wiem, że on/ona nie powinien uczyć, że upokarza tych którzy mu/jej nie pasują - ale co ja mogę? jak coś powiem to będę skończony/skończona, nie donosi się na kolegów z pracy"
Prace magisterskie są udostępniane przez szkoły wyższe/uczenie/uniwersytety - jak ktoś prowadzi badania, pisze publikacje to wie gdzie szukać. Ponadto wiele uczelni udostępnia prace online - lub wysyła na maila, jeśli jest uzasadniony interes badacza. Widzę, że czytanie ze zrozumieniem wśród nauczycieli (bo odnoszę wrażenie, że odpowiadam komuś właśnie z tego grona) też mogło by być ciekawym tematem badawczym. " całą winę za niepowodzenia uczniów w szkole ponoszą tylko i wyłącznie nauczyciele." - nie wiem skąd ten wniosek. Moje zdanie o nauczycielach oparte jest pracami badawczymi (cudzymi) oraz własnymi obserwacjami. Również pracą z młodzieżą - czy nie jest dziwne, że młodzież która się nie zna (ba która żyła w innych dekadach) przytacza niemal bliźniacze sytuacje z własnego doświadczenia, gdzie główną rolę odgrywają ci sami nauczyciele? I trwa to latami Można by założyć, że na 10 nauczycieli - 1jest z powołania, 8 z przypadku i 1 który nie powinien w ogóle prowadzić zajęć
Czy należy rozumieć, że Ty wszystkie wspomniane przez siebie prace magisterskie, a także doktoraty dokładnie zgłębiłaś? A może kilka ich tytułów i autorów? A gdzie można poczytać np. prace magisterskie? Jednak mocno mi się wydaje, że masz na poczekaniu bardzo bujną fantazję. Ponieważ wybitnie Ci ona pasuje do z góry założonej tezy, że całą winę za niepowodzenia uczniów w szkole ponoszą tylko i wyłącznie nauczyciele. Ukrywający dodatkowo "zdarzenia w swym gronie". Jest to bardzo podobne do dość powszechnie panującego przekonania, że winę z to, że ludzie chorują w szpitalach ponoszą... tylko lekarze. A meteorolodzy za to, że pada deszcz. Lub nie pada. Sadownicy zaś za to, że zdarzają się także kwaśne jabłka. No bo kto za to odpowiada, jeśli nie oni? Najwyraźniej podobnie myślisz o nauczycielach...
Wystarczy poszukać opracowań - powstało kilka prac magisterskich i kilka publikacji w ramach doktoratów. Najczęściej powtarzającym się wnioskiem było "ukrywanie zdarzeń w gronie pedagogicznym"
A skąd czerpiesz tak dokładne dane statystyczne? Sama przeprowadzałaś badania naukowe " na tym odcinku" lub w "przedmiotowym temacie"? W sumie z wypowiedzi zarówno Twojej jak i innych innych osób (chyba tylko rodziców) rysuje się wręcz przerażający obraz polskich szkół. Ogólnie są to ponure obiekty zamienione w katownie ociekające krwią, na korytarzach których sadystyczni nauczyciele uzbrojeni w pejcze, z rozkoszą katują wystraszoną dziatwę potulnie kulącą się do scian, podtapiają ją szkolnych ustępach, zmuszają do oddawania w swe łapy drugich śniadań z uczniowskich toreb. Jakby tych zbrodni było mało, to na grzeczne, ciche i posłuszne dzieci napuszczają niczym sforę drapieżnych wilków, najgorszych i najbardziej rozwydrzonych chuliganów ze starszych klas. Istne przedproża piekieł... Tak się składa, że bywam w polskich szkołach. Sam też kiedyś do nich chodziłem. I nigdzie nie widziałem tam makabrycznych obrazków. Wręcz przeciwnie. No to gdzie ja właściwie chodziłem...
Czy wiesz, że 87% przemocy rówieśniczej w szkole zaczyna się od "wskazania ofiary" przez nauczyciela? Nauczyciel świadomie, albo nieświadomie, czynnie lub nie wskazuje ofiarę. Czy wiesz, że 95,5% "niepoprawnych wzorców zachowania", dziecko uczy się w szkole. M.in poprzez naśladowanie zachowań starszych kolegów i koleżanek - z którymi nauczyciele sobie nie radzą (pomimo narzędzi jakimi dysponują). Zamiast zamiatać sprawy pod dywan i wyrażać niemą zgodę na naganne zachowania w szkle, należy realizować zapisy prawa. Ryba psuje się od głowy - tak pod dyskretną rozwagę
uderz w stół a nożyce..... może zrozumiesz jak wygląda sytuacja gdy uświadomisz sobie, że przeciwnikiem nagrywania/monitorowania lekcji i tego co się dzieje w szkołach, nie są dzieci, nie są rodzice, tylko nauczyciele. Zastanów się czemu nie chcą żeby to co się dzieje na lekcji było utrwalane?
Pisz tak dalej, pisz... Dzieci czytają z jeszcze większym zainteresowaniem. I potrafią szybko i skutecznie wyciągać miłe im wnioski z opluwania nauczycieli przez własnych rodziców. Tylko nie zdziw się zbytnio, kiedy Twoje dziecię Ci powie, że Ty sama (lub sam) niezbyt się różnisz od tych "wstrętnych" nauczycieli. I dobrze byłoby abyś kiedyś udała (udał) się do szkoły i dyskretnie poobserwowała (-ał) jak w ten sposób "wyedukowana i wychowana" przez Ciebie Twa dziecina zachowuje się tam wobec innych dzieci oraz swych nauczycieli. Albowiem dzieci w domu i dzieci w szkole to są najczęściej zupełnie dwie różne osoby. I zawsze wszystko czego tam dokonują (lub najczęściej nic tam nie chce im się robić) zwalają przed Tobą na nauczycieli. A Ty to łykasz jak ostatnia ( - tni) naiwna. Bo tak Ci najwygodniej. I może sama tak robiłaś (eś) w swych dziecięcych latach...
" dzieci z zainteresowaniem to czytają." - niech czytają! nauczyciele sami swoim zachowaniem burzą szacunek jaki dzieci do nich mają przychodząc do szkoły. W klasach 1-3 "Pani" jest najmilsza i najważniejsza - a potem nauczyciele sami niszczą to co było budowane od początku.
"Znów znakomita okazja do nagonki rodziców na nauczycieli" - nagonki???? gdyby nauczyciele/dyrektorzy nie zamiatali spraw pod dywan, nie chronili patologii pośród siebie - to nikt by nic nie mówił. Niestety cierpią na tym też nauczyciele którzy są niewinni... ale tak to bywa jak się milczy i tym milczeniem pozwala na patologię wśród swojego grona
Znów znakomita okazja do nagonki rodziców na nauczycieli? A dzieci z zainteresowaniem to czytają.
Jeszcze wyjdzie na to że to nauczyciel okradał:-) brawo
Niestety znikające skargi to nagminne zjawisko w iławskich szkołach - nauczyciele którzy znęcają się nad uczniami też często się zdarzają. Dyrekcja chroni siebie i nauczycieli, kosztem dzieci - całe grono wie kto z nauczycieli zastrasza dzieci, ale nikt z tym nic nie robi.
Niestety nie tylko w iławskich szkołach. Nauczyciele i dyrekcja jedno na 100% potrafią świetnie: zamiatać pod dywan, aby tzw dobre imię szkoły zachować i nie wydało się jak jest fatalnie. Nawet dokumenty ze skargami potrafią "wyparować".
Czy to ta szkoła gdzie Woźny okradł sklepik szkolny
Pewnie na pączki miał ochotę